• Grafika z książki "Akcja Wisła" Eugeniusza misiło

Księga wysiedlonych 1947

Ocalić od zapomnienia imiona i nazwiska 150 tys. Ukraińców wysiedlonych w 1947 r. w Akcji „Wisła”.

Pomysł opracowania „Księgi wysiedlonych 1947” zrodził się podczas prac nad książką Akcja „Wisła”. Wśród tysięcy różnych dokumentów Grupy Operacyjnej „Wisła”, Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i Ministerstwa Ziem Odzyskanych, odnalezionych w archiwach, były również listy transportowe rodzin ukraińskich i mieszanych polsko-ukraińskich wywiezionych na tzw. ziemie odzyskane.

W 2003 r. zwróciłem się z apelem do środowisk ukraińskich w Polsce o włączenie się do prac nad „Księgą wysiedlonych”, przekazywanie informacji dotyczących ich rodzinnych miejscowości, nazwisk rodzin ukraińskich zamieszkujących je do czasu wysiedlenia na Ukrainę Radziecką (1944–1946) i w Akcji „Wisła”, planów wsi, pamiątek, fotografii, relacji opisujących wysiedlenie. W tym celu opracowałem poradnik oraz formularz („Łystok wysełenoho”) do zapisywania danych wysiedleńców.

Zdjęcie z okładki książki Akcja "Wisła"a

Odzew był stosunkowo ograniczony. Mimo upływu lat wiele osób wciąż obawia się ujawnienia swej tożsamości narodowej. Jednak materiały, które od tamtego czasu zgromadziłem, a w szczególności dokumenty odnalezione w archiwach, są na tyle cenne, że utwierdziły mnie w przekonaniu o potrzebie kontynuowania tego projektu.

„Księga wysiedlonych” będzie miała charakter interaktywnej bazy komputerowej powiązanej z mapą miejscowości, a nie tradycyjnej książki w wersji papierowej. Pozwoli to uniknąć wysokich kosztów druku i uzupełniać na bieżąco jej zawartość o nowe dane, nazwiska, informacje, fotografie. Ale przede wszystkim umożliwi dostęp do jej zawartości każdemu zainteresowanemu za pośrednictwem internetu i da szansę aktywnego współuczestniczenia w jej tworzeniu.

„Księga wysiedlonych” składać się będzie z następujących elementów:

  1. Części opisowej zawierającej informacje historyczne o danej miejscowości i jej mieszkańcach, ich powojennych losach, w tym wysiedleniu do USRR (1944–1946), komunistycznych represjach (skazani przez sądy wojskowe, uwięzieni w obozie w Jaworznie, zamordowani przez podziemie).
  2. Dat wysiedlenia danej miejscowości, liczby wysiedlonych rodzin (osób), nazwy stacji kolejowej załadowczej i docelowych na „ziemiach odzyskanych”, numerów transportów wysiedleńczych.
  3. Fotografii oraz fotokopii dokumentów dotyczących danej miejscowości i jej mieszkańców.
  4. Map z zaznaczoną lokalizacją poszczególnych miejscowości.
  5. Wykazów nazwisk rodzin i osób wysiedlonych z poszczególnych miejscowości opracowanych na podstawie list transportowych PUR, Grupy Operacyjnej „Wisła” oraz danych osób prywatnych.

 NOTA INFORMACYJNA

Z ponad 5 mln ukraińskiej mniejszości narodowej zamieszkałej w Polsce przed 1939 r., po wytyczeniu nowych granic w lipcu 1944 roku pozostało niespełna 700 tys. Z tej liczby około 500 tys. Ukraińców wysiedlono w latach 1944–1946 do USRR i 150 tys. w 1947 r. w Akcji „Wisła” na ziemie zachodnie i północne Polski. Pozostały osoby z rodzin mieszanych, które uniknęły wywózki i Ukraińcy zamieszkali w powiecie Bielsk Podlaski w województwie białostockim, nieobjęte wysiedleniem do USRR i Akcją „Wisła”.

Wzorowana na linii Curzona granica wschodnia oddzielała od Polski ziemie ukraińskie przyłączone do niej przed sześcioma wiekami, stanowiące w świadomości historycznej Polaków integralną część jej terytorium. Równocześnie odcinała od Ukrainy najdalej na zachód wysuniętą część jej ziem etnicznych. Ukraińcy nie stanowili na tych terenach elementu napływowego. Podlasie, Chełmszczyzna, Hrubieszowskie, Nadsanie, Bojkowszczyzna i Łemkowszczyzna były Kresami Zachodnimi etnicznych ziem ukraińskich, zwanych często „Zakerzoniem”. Ze wszystkimi cechami pogranicza historycznego, kulturowego, językowego i religijnego – naturalnym wzajemnym przenikaniem się kultur przy równoczesnym, silnym dążeniu do zachowania własnej tożsamości narodowej.

W odróżnieniu od Polaków z Kresów Wschodnich zmiana granic dla Ukraińców z „Zakerzonia” nie oznaczała zmiany państwowości i konieczności wyrzeczenia się polskiego obywatelstwa, a przesiedlenie – powrotu do ojczyzny. Dla nich realną ojczyzną była ziemia stanowiąca od pokoleń ich ojcowiznę. W świadomości tych ludzi – była to ziemia ukraińska czy jak się wówczas mawiało na Łemkowszczyźnie – „ruska”.

Oddalenie od tradycyjnych centrów Ukrainy sprawiło, że miejscowa ludność ukraińska była silnie zróżnicowana politycznie, religijnie, jak też pod względem stopnia rozwoju świadomości narodowej. Konstatacja ta jest niezmiernie istotna dla zrozumienia postaw Ukraińców po 1944 r., jak też dla należytej oceny realizowanej wobec nich polityki państwa polskiego, które nie uwzględniając tych czynników, traktowało społeczność ukraińską instrumentalnie, jako jednorodną masę o wyraźnie nacjonalistycznym, antypolskim i antykomunistycznym obliczu.

Na podstawie meldunków oddziałów wojskowych biorących udział w wysiedleniu Ukraińców w Akcji „Wisła”, ustalono, że od 28 kwietnia do 15 sierpnia 1947 r. z co najmniej 1244 miejscowości położonych w 22 powiatach, 3 województwach, deportowano łącznie 147 175 osób, w tym z województwa krakowskiego 9307, lubelskiego 34 722, rzeszowskiego 103 146. Natomiast według zestawień Państwowego Urzędu Repatriacyjnego i raportów Sztabu Generalnego w czasie Akcji „Wisła” w 442 transportach wywieziono ogółem 33 tys. rodzin, 140 660 osób, w tym: z województwa krakowskiego – 10 510 osób, lubelskiego – 44 728, rzeszowskiego – 85 339. Osiedlono ich w rozproszeniu na terenie 5 województw w 66 powiatach, w tym województwie białostockim – 991 osób, gdańskim – 6838, olsztyńskim – 55 089, poznańskim – 8 042, szczecińskim – 48 465, wrocławskim – 21 235.

Pierwszy transport wysiedleńczy oznaczony jako R-10 wyruszył z obszaru „S” (Sanok) 29 kwietnia 1947 r. ze stacji kolejowej Szczawne w powiecie Sanok i przez Oświęcim, a następnie punkt rozdzielczy w Szczecinku, dotarł 3 maja 1947 r. do Słupska. Ostatni – R-509 – wysłano 8 sierpnia ze stacji Zwierzyniec i 12 sierpnia przybył do Białogardu-Tychowa.

Szczegółowe zestawienie 1244 wysiedlonych miejscowości i 442 transportów wysiedleńczych, które będzie podstawą do opracowania „Księgi wysiedlonych”, podaję w mojej książce Akcja „Wisła” 1947. Dokumenty i materiały, załączniki nr 1–3. Zawiera ono dzienne daty wysiedlenia Ukraińców z danej miejscowości, liczbę wysiedlonych i wywiezionych osób w poszczególnych transportach, liczbę pozostałych w danej miejscowości Polaków lub osób z rodzin mieszanych. Jest to jak dotychczas jedyny i najpełniejszy tego rodzaju wykaz. https://emisilo.pl/wp-content/uploads/Akcja-Wis%C5%82a-2014.pdf

Lektura wykazów wysiedlonych miejscowości jest przygnębiająca. Po wielu z nich nie ma już dziś śladu. Część została spalona przez wojsko, (szczególnie te, które znajdowały się w pobliżu kompleksów leśnych) lub przez UPA, by uniemożliwić zasiedlanie ich polskimi osadnikami. Pozostałe, opustoszałe przez wiele lat, uległy samoistnej zagładzie. O ich istnieniu świadczą dziś już tylko nazwy na przedwojennych mapach i porosłe lasem cmentarze. Będzie też „Księga wysiedlonych 1947”.

Powrót na bloga
2019-01-03T14:52:15+00:0013.10.2018|Akcja "Wisła"|9 komentarzy

9 komentarzy

  1. Anna 15 grudnia 2018 at 19:08 - Reply

    Gdzie mogę kupić Księgę Wysiedlonych i Akcję Wisla z 2018 roku?
    Anna

    • emisilo 16 grudnia 2018 at 22:15 - Reply

      Księga Wysiedlonych dopiero powstaje. Gromadzone są materiały i raczej na początku będzie publikowana w wersji cyfrowej, w internecie, na naszej stronie. Dopiero po zakończeniu prac zostanie wydana wersja papierowa. Kiedy to nastąpi? Powiadomię.

  2. Konrad 2 stycznia 2019 at 17:23 - Reply

    Kiedy się w końcu nauczycie że podczas akcji Wisła wysiedlano również Łemków i w większości ich a Łemkowie Ukraińcami nie byli !!! POPROSTU SKANDAL

    • Eugeniusz Misiło 3 stycznia 2019 at 12:31 - Reply

      Panie Konradzie. Nie bardzo pojmuję, dlaczego zwraca się Pan do mnie w liczbie mnogiej…? I skąd ta agresja? Moją intencją jest opracowanie księgi, która zarejestruje to, co zdarzyło się w 1947 r., w czasie Akcji „Wisła”. A wtedy nikt nie dzielił deportowanych na – Ukraińców i Łemków! Ni członkowie Biura Politycznego KC PPR, ni ówczesny ordynariusz diecezji łacińskiej tarnowskiej bp Jan Stepa, ni członkowie Komitetu do spraw Łemkowszczyzny, że o wachmanach i kapo polskiego obozu koncentracyjnego w Jaworznie już nie wspomnę. To nie ja wrzuciłem Łemków do jednego worka z Ukraińcami w 1947, a Polacy. Właśnie w czasie Akcji „Wisła”. I proszę mnie nie przekonywać, że tak czynili tylko komuniści. Polecam pierwsze zdanie ze ściśle tajnego, zachowanego w jednym egz. pierwszego projektu Akcji „Wisła” ze słynnym zdaniem: „Rozwiązać ostatecznie problem ukraiński w Polsce…b) Ewakuacją będą objęte wszystkie odcienie narodowości ukraińskiej z Łemkami włącznie”. Polecam moją książkę – Akcja „Wisła” 1947 – znajdzie Pan tam kilkadziesiąt dokumentów, w których ukazuję wysiedlenie Łemków z Łemkowszczyzny. Proszę mi pokazać choć jeden polski dokument z tego czasu, w którym nakazywano Łemków traktować jak odrębną nację, grupę etniczną, mniej brutalnie niż ogół ludności ukraińskiej, zabraniano w 1947 r. wypędzać z domów i ładować jak bydło do wagonów towarowych, a na stacji w Oświęcimiu nie pozwalano żołnierzom i ubekom zabierać Łemków siłą z transportów do obozu koncentracyjnego w Jaworznie? A jeśli chodzi o Pańskie twierdzenie, że większość wysiedlonych stanowili Łemkowie – to wedle oficjalnych danych na ogólną liczbę ok. 150 tys. deportowanych w czasie Akcji „Wisła”, Łemków było niewiele ponad 25 tys. Pozdrawiam

  3. Piotr 2 stycznia 2019 at 17:45 - Reply

    Kwestia łemkowska jest wielowymiarową, nie 0:1. Oprócz Łemków, którzy nie uważają się za Ukraińców, są też tacy, którzy kultywując łemkowską tożsamość, stwierdzają, że są Ukraińcami. Negowanie tych Łemków, odmawianie im prawa do ukraińskiej tożsamości jest teraz trendy, tak jak to było w II RP.

  4. Paweł 3 stycznia 2019 at 08:59 - Reply

    Wszystko fajnie, ale Łemkowie to nie Ukraińcy i nikt mi tego nie wmówi. Mam to szczęście, że w mojej rodzinie żyją aktualnie świadkowie/poszkodowani w wyniku akcji Wisła. Nikt z nich nie mówi, że jest Ukraińcem, a i ja się tak nie czuję. Więcej wspólnego kulturowo mam ze Słowakami, niz z Ukraińcami i proszę o mertytory podejście do tematu. Oczywiście są wsrod Łemków ljdziez którzy uważają się za Ukraińców, ale jest to mniejszość. Skąd mam takie informacje? Należę do kilku organizacji łemkowskich i uczestniczyłem w organizowaniu co najmniej kilku badań etnograficznych. Jeżeli autor chce robić spis ludności i zwraca się do niektórych organizacji łemkowskich per Ukraińcy, to niech się nie dziwi, że odzew jest znikomy. Pozdrawiam i trzymam kciuki, bo inicjatywa dobra, ale wykonanie i podejście nie w 100% poprawne.

  5. Eugeniusz Misiło 3 stycznia 2019 at 14:09 - Reply

    Szanowny Panie Pawle!
    To, co pisałem i piszę o Akcji „Wisła”, o obozie koncentracyjnym w Jaworznie, przez wielu było i jest postrzegane jako „niepoprawne”. Z tego m.in. powodu straciłem pracę w Polskiej Akademii Nauk. Przykro mi, że Pan, jako Łemko, również podważa moją poprawność. Ale szanuję to. Moją intencją jest opracowanie „Księgi Wysiedlonych”, która uchroni od zapomnienia tragiczny los 150 tys. deportowanych w roku 1947. Nie nazwałem jej księgą wysiedlonych Ukraińców. Kryterium jest jedno – Akcja „Wisła”. Nie wnikam w to, za kogo Ci ludzie się uważali w chwili wypędzenia z rodzinnych domów, z ojczystych stron, z ich odwiecznej ojcowizny. Nie wnikam w to i nie ma to dla mnie większego znaczenia, za kogo chcą się uważać ich potomkowie. To Ich – również Pana – prywatna sprawa. Ja badam i opisuję przeszłość, niestety tragiczną, tą zapisaną w dokumentach: Biura Politycznego, Ministerstwa Bezpieczeństwa, Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, poszczególnych dywizji, polskiej administracji, kościoła, komendantury obozu koncentracyjnego w Jaworznie. A wówczas, w roku 1947, żadna z tych instytucji nie dzieliła naszych przodków na Łemków i Ukraińców. Zaręczam. Ani w 1947 r., a tym bardziej w czasie akcji wysiedleńczej do USRR w 1944-1946 nikt w Polsce się nie bawił w prowadzenie badan socjologicznych na wzór tych, które Pan prowadził i przywołuje, jako dowód na odrębność narodową Łemków. Tu nie chodziło o to, czy oni są czy też nie są grupą etniczną ukraińską, czy jak Pan woli – słowacką. Tu nie chodziło o UPA, którego na Łemkowszczyźnie praktycznie nie było. Komunistycznym władzom, i nie tylko, szło wyłącznie o stworzenie jednonarodowego państwa. Koniec, kropka!
    P.S. O współpracę z łemkowskimi organizacjami raczej bym się nie obawiał. Zarówno z tymi pro-ukraińskimi, jak i łem-łemkowskimi mam bardzo dobre relacje, również osobiste. Wierzę w to, że choć jem ne-Łemko, mój pomysł opracowania „Księgi Wysiedlonych 1947” znajdzie poparcie również wśród Łemków, a może i u Pana.
    Pozdrawiam i życzę w Nowym Roku zdrowia i więcej optymizmu!

  6. Jarosław 5 maja 2019 at 19:07 - Reply

    Panie Eugeniuszu, Kiedy przewiduje Pan wydanie „Księgi Wysiedlonych 1947”? Natomiast jeśli chodzi o spory narodowościowo-etniczne i kto kim jest, a może nie jest. Jest to dość trudne zagadnienie i bardzo wiele osób, które nigdy nie identyfikowały się z narodowością ukraińską również doświadczyło skutków Akcji „Wisła”. To nie tylko dramat Ukraińców, jak zwykło się mawiać. Nikt wtedy nie pytał o poglądy, świadomość i autoidentyfikację konkretnej osoby przewidzianej do wywózki, która znalazła się na liście przewidzianej do wysiedlenia. Wystarczyło wyznanie prawosławne lub greckokatolickie i dana osoba wraz ze swoimi najbliższymi była klasyfikowana „z automatu jako Ukrainiec”. I pomimo tragedii i tułaczki jakiej doświadczyli Ci ludzie do końca swoich dni pozostali bądź pozostają w przeważającej większości lojalnymi obywatelami Rzeczpospolitej Polskiej.

  7. Anna 5 maja 2019 at 22:41 - Reply

    Problem czy Łemkowie to Ukraińcy, to problem z kategorii czy Kaszubi lub Ślązacy to Polacy- czyli zależy, kto ma jaki pogląd na ten temat. Nie do jednoznacznego rozstrzygnięcia. Mam jednocześnie wrażenie, że dla niektórych Łemków ważniejsze jest to, by broń Boże nie kojarzyć ich z Ukraińcami, niż samo badanie tragicznych i , jednak wspólnych, losów. Moja mama pochodziła z Przybyszowa, nieistniejącej już wioski z okolic Sanoka. Z tego co opowiada, na terenach tych przenikały się kultury ukraińska, łemkowska i Bojków. I nikt wówczas tak nie podkreślał swojej odrębności, jak niektórzy chcą to robić teraz.

Zostaw komentarz