Odważna, mądra i poruszająca rozmowa Małgorzaty Domagały z dr Olgą Kich-Masłej Ola Kich – założycielką wędrownego archiwum „Poukraińskie” – o pięknie i bogactwie ukraińskiego dziedzictwa kulturowego w Polsce i jego tragicznym losie po „Akcja Wisła„, i o tym, dlaczego „poukraińskie” cerkwie, cmentarze, muzealne zbiory, księgozbiory wiejskich bibliotek „Proswity”, a nawet pomniki ukraińskiego wieszcza narodowego Tarasa Szewczenki, które dla jednych były i są „sakrum”, obiektem pamięci przekazywanej z pokolenia na pokolenie, a dla innych – czymś co postanowiono fizycznie zniszczyć, zetrzeć w proch, a następnie wyprzeć ze swej świadomości, by stało się, jak mówi Autorka – „przezroczyste”.

„Niszczenie dziedzictwa – mówi Olga Kich-Masłej – szczególnie cerkwi i cmentarzy, było kolejną dla nich [Ukraińców], dotkliwą formą represji i upokorzenia. Dopóki nie wyprostujemy tych spraw, ciągle będzie działało brutalne przekierowanie: ukraińskie, poukraińskie – znaczy UPA, a deportacja ludności ukraińskiej będzie usprawiedliwiana koniecznością zwalczania podziemia ukraińskiego, zaś zniszczenie dziedzictwa kulturowego, będzie tłumaczone jako zasłużona kara…”

Miłość do „ukraińskiego”, przekazana w dzieciństwie Oldze Kich-Masłej przez Babcię Paraskiewię, przerodziła się w rodzaj powołania, które nadało sens jej życiu, ale też pracy naukowej i doprowadziła po latach do powołania społecznego archiwum, które nazwała „POUKRAIŃSKIE”. ARCHIWUM WĘDROWNE, a z którym w każdej wolnej chwili wędruje po Polsce, gromadzi i opisuje stare fotografie, zapisuje wspomnienia, ocala je od zapomnienia, by nie stały się „przezroczyste”.

https://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,30684816,to-mial-byc-zupelnie-wymazany-swiat-przeszkadzala-nawet-nazwa.html