17 września 1947 r. w rejonie m. Dahany – Monastyr w pow. lubaczowskim zginął „Stiah” – prowidnyk OUN „Zakerzońskiego Kraju”. Otoczony w podziemnym schronie przez żołnierzy 20 batalionu saperów 9 Dywizji Piechoty, wybrał śmierć od własnej kuli.

Według relacji świadków, żołnierzy i funkcjonariuszy UB, biorących udział w operacji mającej na celu wykrycie i zniszczenie siedziby sztabu Prowodu OUN w Polsce – „Stiah” wezwany do poddania się, odmówił, po czym dały się słyszeć śpiewy, słowa modlitwy i w końcu strzały. Oprócz „Stiaha” zginęli wówczas „Ihor”, „Czornomoreć”, „Dońskij” i „Smijenko”.

Jarosław Staruch „Stiah”, prawdopodobnie 1946 r., zdjęcie ze zbiorów archiwum IPN

Zwłoki „Stiaha” i towarzyszy przewieziono do Lubaczowa, złożono na dziedzińcu tamtejszego więzienia, gdzie pokazywano je przetrzymywanym tam członkom ukraińskiego podziemia w celu identyfikacji, po czym je sfotografowano zgodnie ze standardami UB z trzech stron, wykonując rodzaj pośmiertnego „tryptyku”, a następnie zakopano w nieustalonym do dziś miejscu.

Telefonogram szefa WUBP w Rzeszowie płk. Teodora Dudy do szefa Departamentu III MBP płk. Józefa Czaplickiego, 19.09.1947 r.

Polskie organa bezpieczeństwa, podobnie jak i dowództwo oddziałów WP prowadzących od 1945 r. walkę z ukraińskim podziemiem w Polsce, nie znały ni tożsamości prowidnyka OUN „Zakerzońskiego Kraju”, ni choćby przybliżonego miejsca pobytu. Dopiera po jego śmierci ustalono, że nazywał się Jarosław Staruch, ur. 17 listopada 1910 r. w Słobodzie Złotej, pow. brzeżański, był synem Tymoteja, posła do parlamentu austro-węgierskiego.

P.S. Pod koniec lat 80-tych, w trakcie poszukiwań świadków historii dot. Akcji „Wisła”, które prowadziłem wówczas z Piotrem Łuczką, znakomitym dziennikarzem poznańskiego „Nurtu”, odnaleźliśmy w Warszawie płk. Teodora Dudę, w 1947 r. szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie, a nieco wcześniej jednego z współtwórców systemu obozów koncentracyjnych w powojennej Polsce.

W trakcie rozmowy Duda pochwalił się, że to on pierwszy zidentyfikował „Stiaha”, jako Jarosława Starucha”, na podstawie małej fotografii wyrwanej z jakiegoś przedwojennego dokumentu tożsamości, znalezionej w zgliszczach bunkra. Ze „Stiahem” spędził wiele miesięcy na sąsiednich pryczach w celi sanacyjnego więzienia, tocząc zażarte dyskusje polityczne – on skazany za ukraiński komunizm, a Staruch – za ukraiński nacjonalizm.